Na objętość nie jest tak strasznie. Można zrobić z twierdzenia o trzech ciągach. Wypełniasz półkulę walcami, później robisz tak samo drugi raz, ale tym razem robisz je trochę szersze (podstawa n-tego walca jest teraz tam, gdzie była podstawa n+1 walca). Jak wyliczysz granice dla obu tych sytuacji, to wyjdzie Ci właśnie wzór na objętość kuli z twierdzenia o trzech ciągach. Jeśli chodzi o pole powierzchni to nie jest już tak różowo. Niestety nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, więc chciałbym aby wypowiedział się jakiś student matematyki, ale wydaje mi się, że trzeba tu skorzystać z dywergencji. Jeśli chodzi o jakieś dużo prostsze sposoby to przypomina mi się taki jeden mały trik. Wyobraź sobie kulę jako n nibyostrosłupów o wysokości równej promieniowi kuli, gdzie n dązy do nieskończoności. Objętość tej kuli będzie wtedy równa sumie objętości tych ostrosłupów (wszystkie mają być takie same). Wtedy

, gdzie

to jest pole podstawy jednego ostrosłupa. Z tego wynika, że

, bo suma pól podstaw sumuje się na pole powierzchni kuli, natomiast H=r. Jak podstawisz sobie do wzoru na objętość kuli, to Ci wyjdzie wzór na pole powierzchni, a wzór na objętość mamy wyprowadzony z twierdzenia o trzech ciągach. Jeśli chodzi o wyprowadzenie wzoru na objętość ostrosłupa, to też się da (chyba) wyprowadzić z twierdzenia o trzech ciągach, z tymże wypełniając go prostopadłościanami zamiast płaskich walców.
Powodzenia
_________________
http://matematyka.pl/viewtopic.php?t=17374
http://matematyka.pl/viewtopic.php?t=28951