szukanie zaawansowane
 [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 18:57 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
Nie no ludzie dajcie żyć. Jaki socjalizm w wersji brukselskiej. Co Ty mi zarzucasz? To ja identycznie mógłbym Ci zarzucić szowinizm, egoizm i tym podobne rzeczy, ale po co? Jeśli nie mam argumentów na poparcie tego sądu, to tego nie głoszę, także Ty też możesz sobie odpuścić wizję osoby, która poruszyła coś nowego na forum. I widzę, że wisi i powiewa to wyłącznie praca co niektórych nad forum. Nie chcę się Wam podyskutować, strasznie to Wy zapracowani i obeznani z potrzebami społeczeństwa w matematyce. Nie chce Wam się dawać nowych artykułów, pal go licho, że nikt się tym nie zainteresuje, ale przynajmniej ma się z tego satysfakcję. A jak znasz tak dobrze środowiska matematyków (sam to wiem, że lepiej), to dziwne panują u Was zwyczaje. Wiszenie i powiewanie, co Wy tak słabo od siebie dajecie. Myślę sobie, że chyba przestaję czuć się matemtykiem, a założę się, że też byś mi radził, żebym się nie brał za nic, co jest matematyką.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:13 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Ja Ci nic nie zarzucam, tylko ostrzegam delikatnie "nie idźcie tą drogą".
Pisanie w stylu "wisi i powiewa to wyłącznie praca co niektórych nad forum" - napisz personalnie o kogo Ci chodzi, by mógł się każdy ustosunkować do Twoich przemyśleń, a nie że Ty wiesz, a reszta niech się domyśla. Bądźmy dorośli.
Nie wiem jak reszta, ale ja jestem zapracowany - nigdy geniuszem nie byłem, więc trzeba spędzać więcej czasu nad rzeczami, które innym przychodzą łatwiej. To by w moim przypadku wyjaśniało kwestię "niedawania nowych artykułów", nie wiem jak inni.
Co do zwyczajów - jak pójdziesz na matematykę, a zachęcam Cię gorąco do tego, to zobaczysz dlaczego takie pierdółki "nam" zwisają.
Aha, i nie możesz się formalnie czuć matematykiem, podobnie jak i ja, bo nikt jeszcze nie potwierdził naszych zdolności i talentów matematycznych, ani my sami nie jesteśmy znani z żadnych przełomowych prac - chyba że znowuż się mylę i Ty masz już pokaźny dorobek.
Muszę Cię również uświadomić bardziej brutalnie, bo subtelne metody nie dają rezultatu - pisząc takie tezy, jak tam wyżej z poziomu człowieka, który NIE WIE, co to jest i czym się zajmuje matematyka po prostu się ośmieszasz w oczach ludzi, którzy wiedzą coś na ten temat.
Dobrze, że Twoi przyszli wykładowcy i ćwiczeniowcy tego nie czytają, bo mógłbyś mieć złą opinię już na starcie, a chyba nikt by tak nie chciał.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:22 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
Podjąłeś się dyskusji, więc licz się z uwagami kierowanymi do Ciebie. Co Ty tam wiesz, jaką ja miałbym opinię i właśnie chciałbym, żeby ci wykładowcy poczytali sobie tutaj i przekonali się co do każdego z nas. Wcześniejszy Twój post, gdzie odwróciłeś kota ogonem, odpowiadając, że to szybciej ja czuję się mądrzejszy od Ciebie, obaliłem w tym poście, pisząc jaki to ja to jeszcze głupiutki i się dowiem, co to jest matematyka dopiero na studiach. Żebym nic o swoim wieku nie informował, nie przyszłoby Ci do głowy, że ja niby nic nie wiem. W takiej sytuacji łatwiej Ci patrzeć na mnie z góry, a nie na równi. Wiedz, że ja Cię nie traktuję jako stojącego wyżej.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:33 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Nie rozumiem co ma piernik do wiatraka - gdzieś napisałem, żebyś nie pisał uwag co do mnie, czy jak? Zwróciłem Ci tylko uwagę, że to nieładnie mówić tak bezosobowo - wskaż palcem o kogo chodzi. Jak tylko o mnie, to po pisać w liczbie mnogiej?
Moi wykładowcy się do mnie nie muszą "przekonywać" - to ja mam ich przekonywać do siebie, wcześniej przekonując się do nich.
Nigdzie nie odwracałem kota ogonem, tylko zastosowałem Twoje rozumowanie, które doprowadziło do sprzecznego wniosku z wnioskiem z Twojego pierwszego rozumowania tą samą metodą, więc metoda jest zła (bo subiektywna w tym przypadku).
Twój wiek nie ma tutaj nic do gadania, bo jak już Ci parę razy pisałem, w Twoim wieku ja osobiście nie miewałem takich problemów, były inne, niemniej frapujące, a może bardziej.
Znam również ludzi młodszych od nas, którzy w ogóle uznaliby tę dyskusję za bezsensowną.
Także jakieś argumentowanie wiekiem jest kompletnie nietrafne, bo ja Cię nie traktuję z góry dlatego, że jesteś młodszy (tak jak Ty, słusznie!, mnie nie traktujesz "z dołu"), a tylko dlatego, że piszesz o rzeczach, o których masz po prostu małe pojęcie i tyle w tym temacie.
Jak napiszesz coś rzeczowego, to mogę polemizować albo się zgodzić.
Musi to jednak być konkretne, bo jak już do wieku schodzimy, to jest kiepska dyskusja.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:44 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 1495
Lokalizacja: Kraków
Naprawdę się trzeba nudzić żeby takie dyskusje prowadzić.

Życzliwa rada dla Maciek.mat. Gdy użytkownik jest czegoś ciekawy to po pierwsze zastanawia się z jakiego działu jest jego pytanie, później wchodzi do niego i pisze. Ty umieściłeś swoje pytanie w dziale, który wywołał kontrowersje i stąd całe to zamieszanie. Sądzę, że znacznie skuteczniej byłoby wejść do rachunku różniczkowego/całkowego i tam normalnie zapytać o tak upragnioną przez Ciebie interpretację. No i czekać...
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:46 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
W moim wieku? A o ile Ty dłużej na Ziemi żyjesz, że przywołujesz tak zamierzchłe czasy? Mi chodziło o to, że Ty już studiujesz i masz więcej wiedzy ode mnie, a ja tkwie w liceum. Dlatego możesz zbijać moje argumenty tym, że ja tu nic nie wiem itd.
A kto tu taki młodszy jest dobrym analitykiem, żeby uznać tą czy inną dyskusję za bezsensowną? Podpierasz się ludźmi, którzy hipotetycznie mogliby stanąć po Twojej stronie. Vice versa, znajdą się też i tacy, w oczach których Ty się ośmieszasz.
Przekonywanie się wykładowców do kogoś to dokładne poznanie tego kogoś, a nie zaakceptowanie. Nie zrozumiałeś tego w tym wypadku.

Emiel Regis, nie chciałem, żeby ktoś pomyślał, że to jakieś kolejne zadanko do rozwiązania. Umieściłem je w Uwagach, bo chodziło mi o rozbudowę forum, ale w tej chwili przepraszam, że w ogóle czegoś "się domagałem" na tym forum.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 19:59 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Tak, w Twoim, czyli gdy byłem 21-19=2 lata młodszy. Nie latałem po forach i nie pytałem, bo wiedziałem.
Musiałem sprecyzować, żeby nie było.
A ja Ci mówię cały czas, że nieważne czy się studiuje, czy się tkwi w liceum, czy się je skończyło, to żeby się wypowiadać o czymś kategorycznie, to dobrze jest mieć o tym pojęcie.
W żadnym momencie tej dyskusji nie myślałem o pochodnej w stopniu bardziej skomplikowanym niż patrzył na nie wspominany Newton, bo nie jest to potrzebne.
Podpieram się ludźmi, z którymi studiuję na równi, a są młodsi o dwa, trzy lata - to są fakty więc. Akurat tutaj ich nie ma, bo zamiast dyskutować o bzdurach rozwijają się, stawiają sobie pytania i szukają na nie odpowiedzi. Od razu podpowiem - internet nie jest dobrym do tego źródłem. Istnieje coś takiego z zamierzchłej epoki jak książka i to tam są poukrywane fajne przykłady wielkości fizycznych, które akurat nie zależą od czasu w sensie różniczkowym i różne takie zagadki są rozwikłane w nich.
Piszesz dalej "Przekonywanie się wykładowców do kogoś to dokładne poznanie tego kogoś, a nie zaakceptowanie" i znowuż się ośmieszasz. Myślisz, że w ciągu roku wykładu wykładowca "poznaje dokładnie swoich studentów". Masz przyjść na egzamin i przekonać go do siebie, by Cię zaakceptował jako aspirującego do bycia matematykiem. Poznawać to może promotor pracy doktorskiej swego doktoranta a i to nie zawsze.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 20:09 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
Rogal, jakie ośmieszanie, nie twórz na siłę wokół naszej dyskusji publiczności, która mogłaby się ze mnie zaśmiać. Jeszcze raz, przekonywać się na podstawie postów to dla mnie nie jakieś akceptowanie siebie nawzajem: studenta przez wykładowcę i odwrotnie. Chodzi mi o poznanie człowieka. Jest związek frazeologiczny, o który mi chodzi: "przekonać się na kimś", a nie "przekonać się do kogoś", o którym Ty tu ciagle piszesz. Jest powiedzenie, że człowieka wita się po wyglądzie, a żegna po rozumie. W takiej właśnie sytuacji przekonywanie się do kogoś to poznanie go, a nie zaakceptowanie, tak jak to mógłby zrobić wykładowca do studenta. Nie wiem, czy przyswoiłeś to sobie?

P.S. Widzę, że równo lecimy po dwóch tematach. Ale to trochę śmieszne, że tak skaczemy po tematach.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 20:23 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Znowu Cię zacytuję, bo widać, sam nie wiesz, co piszesz:
Maciek.mat napisał(a):
"Przekonywanie się wykładowców do kogoś to dokładne poznanie tego kogoś, a nie zaakceptowanie"

Zauważyłeś już, kto pisze o "przekonywaniu się kogoś do kogoś"?
I skąd wiesz, że nie ma tutaj żadnej publiki, która się z nas śmieje?
Jest serio taki związek "przekonać się na kimś"? Jakoś nie spotkałem się wcześniej z nim.
Mądre powiedzenie, trzeba przyznać. Co napisałem o wykładowcach zostaje w mocy, a w dyskusje lingwistyczne nie będę wnikał, bo to nie jest motyw tej dyskusji.
Zauważyłem jednak, że jak już mi odpowiadasz, to odnosisz się tylko do pewnego fragmentu. Czy mam przez to rozumieć, że albo z resztą się zgadzasz albo nie czytałeś albo nie masz ochoty odpowiadać?
Na to pytanie odpowiedz, jest ono dla mnie bardzo ważne.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 20:41 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
No przecież czytam wszystko. Widocznie muszę Tobie cytować wszystkie Twoje wypowiedzi, bo myślisz, że odnoszę się do części, a nie do całości. Przypomina mi to pisanie klasówki z polaka, bo zawsze trzeba było dawać cytat, ale niech Ci będzie, że wskażę, o którą część mi chodzi.

Rogal napisał(a):
Tak, w Twoim, czyli gdy byłem 21-19=2 lata młodszy. Nie latałem po forach i nie pytałem, bo wiedziałem. Musiałem sprecyzować, żeby nie było.

Wszystko wiedziałeś, popatrzcie publiko!
Rogal napisał(a):
Podpieram się ludźmi, z którymi studiuję na równi, a są młodsi o dwa, trzy lata - to są fakty więc. Akurat tutaj ich nie ma, bo zamiast dyskutować o bzdurach rozwijają się, stawiają sobie pytania i szukają na nie odpowiedzi.

Więc ten, kto zachodzi na Matematyka.pl się nie rozija, bo zachodzi. Nie pisz bzdur. Sam doprowadzasz do tego, że się nic tu nie rozwija, mówiąc, że to nikogo nie zajmie, a po co? a na co to komu?
Co do internetu, to fakt, że w nim nic nie ma, co jest niezgodne ze zdaniem mojego nauczyciela z infy.
Jeżeli chodzi o "przekonać się na kimś" może bardziej bym tu poprawił, że "przekonać się na czymś", ale to nie zmienia tego, że wykładowca "przekonuje się na wiedzy studenta", czyli poznaje jego wiedzę.
Do pewnych rzeczy się nie odnoszę, bo mnie nie zmusza do tego sytuacja, jak napisałeś gdzieś, że "wiem, że nic nie wiem", to musiałem w końcu zacytować Ciebie, ile to Ty wiesz o młodszych rozwijających się, podczas gdy, jak sam napisałeś, nic nie wiesz.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 20:50 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Dobrze, że czytasz wszystko, tylko nie wiedziałem, jaki jest Twój stosunek do tego.
Nadal nie wiem.
Z pierwszego cytatu ze mnie nie wynika to, co napisałeś pod nim - minus.
Napisałem że ich "tutaj nie ma", bo wspominałeś o kimś, kto mógłby mnie w tym temacie ewentualnie popierać. Przypadkiem tak się składa, że na mat.pl ich nie ma, nad czym ubolewam, ale się nie dziwię - nie mają czasu na takie rzeczy teraz, bo niczego się tutaj na pewno nie nauczą, to jest fakt.
To jednak mam nadzieję się zacznie zmieniać w te wakacje do stanu, w którym ludzie zdolni i ambitni również będą mogli znaleźć tutaj coś dla siebie i nie będą mieli poczucia straconego czasu. To taka dygresja.
Natomiast faktem jest, że gdyby ludzie zamiast wrzucać zadania na mat.pl spróbowali pomyśleć nad nimi choć przez chwilę, to rozwinęliby się na pewno bardziej (bo myślenie rozwija) i również zapamiętaliby to na dłużej. Stąd też moje marzenia i pomysły, bo forum nie odwalało za tych ludzi tak pięknej pracy, a jedynie podpowiadało, gdy ktoś nie daje rady/nie może wpaść/nie ma czasu/zdolności by zrobić to samodzielnie, a jest to od niego wymagane - każdy przypadek jest przecież szczególny.
Co do cytatu "wiem, że nic nie wiem", to może poszukaj jego genezy, kto to wypowiedział, w jakim kontekście i jak jest to interpretowane dziś, bo ja już do takiego poziomu się nie zniżę.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 21:38 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
Rogal, nie zachęcaj mnie do tego, żebym poczytał sobie, kto jest tego autorem, bo już to nie jest istotne. A do jakiego poziomu się nie zniżysz? We krwi masz chyba przekonanie, że Twój poziom jest wyższy i nie warto Ci się zniżać.
Rogal napisał(a):
forum nie odwalało za tych ludzi tak pięknej pracy, a jedynie podpowiadało, gdy ktoś nie daje rady/nie może wpaść/nie ma czasu/zdolności by zrobić to samodzielnie, a jest to od niego wymagane

Z Twoich wpisów wywnioskuję, jeśli pozwolisz, że prawdziwy matematyk nie zawraca sobie głowy takimi zadankami, jakie dają na forum, tylko rozwija się i rozwija. Dlaczego więc ktoś za tych słabszych robi te zadanka? Czujesz problem, ale idziesz w zaparte, a kto wie, czy nie mamy na myśli tego samego.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 21:48 
Użytkownik

Posty: 268
Oj ludzie ludzie. Życie jest krótkie, po co tracić czas na tak bezsensowne kłótnie. Dalibyście sobie spokój. Byłem w wypożyczalni, pojeździłem na rowerze, obejrzałem merlina, a wy przez cały ten czas się kłóciliście. Opamiętajcie się, szkoda życia.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 21:52 
Użytkownik

Posty: 245
Lokalizacja: Olecko
6hokage, ja nie chciałem kłótni. Zwróciłem się z prośbą o zrobienie czegoś takiego w kompendium, myślałem, że chwyci, a tu zaczał mi Rogal, odsatawiać cyrk, że to absolutnie niepotrzebne, że to wszystkim matematykom wisi i powiewa, że się rozwijają w czymś innym. Chętnie bym się przekonał, czy matematyk rzeczywiście taki jest pasywny do tych spraw, taki niechętny. Stąd moje pytanie: po co to Kompendium? Po co to wszystko? Najwięcej ludzi wchodzi w dział z zadaniami, gdzie każde zadanie to nowy temat i tam się kręci dyskusja.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 23 maja 2009, o 21:54 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 5404
Lokalizacja: a z Limanowej
Jest na to tylko jeden sposób - czekać.
Więcej argumentów nie będę przytaczał, bo to nie ma sensu.
A ja tam bynajmniej nie straciłem czasu - przecież nie pisałem tych wypocin przez cały swój wolny czas, tylko jako przerywnik w spisywaniu pewnego wykładu...
Góra
Utwórz nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


 Zobacz podobne tematy
 Tytuł tematu   Autor   Odpowiedzi 
 Interpretacja  wkl9  5
 5 całek nieoznaczonych do policzenia  Nighthunter24  6
 8 całek nieoznaczonych  FGwwa  14
 Kiedy jaki wzór w wyznaczaniu pochodnej?  ozix56  4
 problem z obliczeniem kilku całek  darekm13  2
 
Atom [Regulamin Forum] [Instrukcja LaTeX-a] [Poradnik] [F.A.Q.] [Reklama] [Kontakt]
Copyright (C) Karpatka.pl