szukanie zaawansowane
 [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 5 sie 2012, o 11:35 
Użytkownik

Posty: 18
Lokalizacja: Warszawa
Ten temat chyba trochę dotyczy filozofii, ale chyba też jest bardzo ważny.
Po co uczymy w szkole matematyki? Najczęściej słyszaną odpowiedzią jest chyba: ponieważ matematyka uczy logicznego myślenia. Uważam to za bzdurę. Powszechna edukacja matematyczna ma ok. 200 lat. Czy wcześniej nasi przodkowie nie myśleli logicznie? Czy pokolenia naszych władców nie posiadających wykształcenia matematycznego było idiotami?
O fizyce i łacinie także mówi się że kształtuje logiczne myślenie. Może zatem trzeba zlikwidować matematykę w szkołach i zamienić ją na lekcje fizyki i łaciny?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 5 sie 2012, o 11:41 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 8691
Lokalizacja: Wrocław
Pewnie dlatego, że w obecnym życiu jest ona potrzebna.
Góra
PostNapisane: 5 sie 2012, o 12:18 
Użytkownik
Cytuj:
Najczęściej słyszaną odpowiedzią jest chyba: ponieważ matematyka uczy logicznego myślenia. Uważam to za bzdurę


Nie uczy niby?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 13:21 
Użytkownik

Posty: 18
Lokalizacja: Warszawa
Problem polega na tym, że w tzw. życiu codziennym, wykorzystujemy bardzo małą cześć tego czego uczymy się w szkole. Właściwie z tego punktu widzenia można by zakończyć obowiązkową naukę matematyki w 2 kl gimnazjum.
Tego rodzaju wnioski pojawiały się już w latach 70-tych. Polecam wypowiedź prof. Zawadowskiego na temat wniosków z raportu Cockcrofta http://youtu.be/MneiGVAu8_M
Góra
PostNapisane: 8 sie 2012, o 14:38 
Użytkownik
Cytuj:
Problem polega na tym, że w tzw. życiu codziennym, wykorzystujemy bardzo małą cześć tego czego uczymy się w szkole.


Właśnie cały czas korzystamy z tego.

ptrsnm, chyba z prawdziwą matematyką nie miałeś nigdy do czynienia skoro uważasz, że matematyka nie uczy logicznego myślenia.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 15:39 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 8691
Lokalizacja: Wrocław
Cytuj:
Problem polega na tym, że w tzw. życiu codziennym, wykorzystujemy bardzo małą cześć tego czego uczymy się w szkole. Właściwie z tego punktu widzenia można by zakończyć obowiązkową naukę matematyki w 2 kl gimnazjum.

To samo można powiedzieć o reszcie przedmiotów, więc właściwie całą edukację można by było zakończyć na tym etapie. Na szczęście można tego dokonać kilka lat później.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 16:21 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 4977
Lokalizacja: Kraków
Większość licealistów nigdy nie doświadcza matematyki w szkole, to czego się naucza w szkole to tylko umiejętności rachunkowe. Co gorsza, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nawet na studiach, niektórzy studenci do "prawdziwej" matematyki nigdy nie docierają. Przykre, ale prawdziwe: dyplom licencjata (i trochę trudniej magistra) nauk matematycznych można uzyskać posiadając zerową wiedzę z matematyki. Dlatego też sądzę, że niewiele osób tak naprawdę może się sensownie wypowiedzieć w tym temacie.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 17:23 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 18427
Lokalizacja: Cieszyn
Zordon napisał(a):
[...] Co gorsza, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nawet na studiach, niektórzy studenci do "prawdziwej" matematyki nigdy nie docierają. [...]


Trudno się nie zgodzić. Też kiedyś byłem studentem :) Na IV roku pisałam (a przynajmniej miałem jakiś wkład) prace mgr dziewczynom z V roku. Ich pytania: na jakim etapie jesteś? Tłumaczenia (z angielskiego na polski). Kiedyś widziałem pewną pracę mgr. Mianowicie kolega dał komuś do przetrawienia moją pierwszą pracę naukową. Pierwsza nie oznacza słaba - do dziś jest cytowana i znana, a ma już 19 lat, a od opublikowania 17. Ja sam byłem wtedy w okolicy doktoratu i też tę swoją pracę tłumaczyłem z angielskiego na polski tak, żeby umieścić w rozprawie doktorskiej. Więc sformułowania z tej magisterki identyczne jak moje - zero wkładu własnego.

Osobiście sądzę jednak, że student po matematyce uniwersyteckiej rozpoczynający pracę nauczyciela szkolnego jest przeedukowany. Myślę np. o analizie funkcjonalnej, równaniach różniczkowych cząstkowych, funkcjach rzeczywistych, analitycznych. Tych rzeczy w szkole nie potrzeba, a i bez nich student, przynajmniej w teorii, ma większą wiedzę od ucznia :).
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 17:39 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Posty: 485
Lokalizacja: Warszawa
Nie wiem jak na innych wydziałach ale na MIMUW nie trzeba robić obowiązkowo równań cząstkowych - w sensie nie na każdej specjalizacji. A co do tego ja powinien być wykształcony nauczyciel. Właśnie jestem na etapie czytania 8 tomowej pozycji o dydaktyce matematyki prof. Michała Szurka. Tam ta tematyka jest poruszona. zgadzam się że ( wraz z książką ) że szerokie wykształcenie matematyczne np z równań cząstkowych, teorii funkcji - szeroko pojętej czy jakiejś topologii algebraicznej nie jest nauczycielowi to jest przydatne. Szeroki ogląd na sprawę powoduje że nauczyciel jest bardziej świadomy. Aczkolwiek rozsądnym jest że nauczyciel przedewszytkim powinien znać świetnie materiał licealny + podstawowe jego rozszerzenia ( np materiał olimpiady matematycznej - za co mnie pewnie ń i kilku innych zjedzie czego to ja w ogóle wymagam paskudny )

A odnosząc się do pytania złożyciela tego wątku - po co uczymy ? zeby takich postów jak twój było jak najmniej :)
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 17:43 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 18427
Lokalizacja: Cieszyn
A mnie wujek - lekarz chorób płuc, człowiek wykształcony, świetny diagnosta itp. - zapytał kiedyś, co ja robię w tej matematyce, skoro i tak już wszystko jest zrobione. W XIX wieku któryś ze znanych matematyków to też powiedział :) Fajne pytanie do quizu - kto? W tej chwili nie pomnę.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 17:44 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Posty: 485
Lokalizacja: Warszawa
chyba Riemman. swoją drogą w fizyce więcej takich kozaków było ^^



To gdzie ty kurde pracujesz że wiedza z 3 gimnazjum już ci się nie przydaje ? Gdybyś był inżynierem to byś tak nie gadał


ptrsnm napisał(a):
Ten temat chyba trochę dotyczy filozofii, ale chyba też jest bardzo ważny.
Po co uczymy w szkole matematyki? Najczęściej słyszaną odpowiedzią jest chyba: ponieważ matematyka uczy logicznego myślenia. Uważam to za bzdurę. Powszechna edukacja matematyczna ma ok. 200 lat. Czy wcześniej nasi przodkowie nie myśleli logicznie? Czy pokolenia naszych władców nie posiadających wykształcenia matematycznego było idiotami?
O fizyce i łacinie także mówi się że kształtuje logiczne myślenie. Może zatem trzeba zlikwidować matematykę w szkołach i zamienić ją na lekcje fizyki i łaciny?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 22:38 
Użytkownik

Posty: 18
Lokalizacja: Warszawa
Pracuję w biurze. Czasami zastanawiam się czy matematyka jakiej się nauczyłem do czegoś mi się przydaje, czy bez niej mógłbym równie dobrze pracować, i do tej pory nie znam na to pytanie odpowiedzi.
Ale to dla mnie nie jest "codzienne życie". Gdy słyszę takie określenie to myślę raczej o tym co robię poza pracą.
Tylko że celem, z punktu widzenia społeczeństwa, nie jest dobre wykształcenie matematyczne ale kształcenie użytecznych kompetencji matematycznych.
Nie uczymy matematyki dla samej matematyki. Trzeba odpowiedzieć na pytanie jakie kompetencje matematyczne będą potrzebne człowiekowi za 15-20 lat i na tej podstawie weryfikować program.
Tak jak pisałem wcześniej, teza o użyteczności matematyki w życiu codziennym jest trudna do obronienia. Podobnie kwestia nauki logicznego myślenia.
Piękno matematyki to kwestia subiektywna, istotna co najwyżej wśród samych matematyków ale oni stanowią mniejszość i nie można przez ich pryzmat patrzeć na większość populacji.
Dużo bardziej obiecująco wygląda kwestia przygotowania matematycznego przyszłych inżynierów. Ta grupa bezwzględnie potrzebuje matematyki i ma coraz większe znaczenie dla społeczeństwa.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 23:09 
Użytkownik

Posty: 705
Po co uczymy matematyki ? Odpowiadając krótko, w wielu przypadkach po nic. Aby nie być takim gołosłownym: A.A. Milne powiedział: "Są tacy, co mają rozum, a są tacy, co go nie mają, i już.". Zgadzam się z takim stwierdzeniem i dlatego większości ludzi zakres wiedzy matematycznej z gimnazjum całkowicie by wystarczył bo wielu jest no właśnie jak cytat orzeka, wielu zwłaszcza teraz leniwych, można obejrzeć n-ty odcinek mody na sukces, potem cokolwiek czekając na powtórkę potem cokolwiek czekając na nowy odcinek i tak ad infinitum opcjonalnie aż fałdy mózgowia się wyprostują. Co więcej jak zauważono w innym wątku jedynym efektem nauczania matematyki przez 12 lat jest to że tzw. przeciętny licealista umie deltę liczyć (przez parę lat póki nie zapomni) i może poprosić o 5 jabłek w sklepie. Przygotowanie dobrych inżynierów miało by sens gdyby nie to że na studiach inżynierskich pełno nieuków z branki którym bliżej do gibona niż inżyniera toteż ci na prawdę zdolni czasem nie uzyskują należytej uwagi (prywatna opinia poparta tylko kilkoma przypadkami więc może być niereprezentatywna). Jednak czego chcemy gdy w naszym systemie każdy coś może studiować, jak mawia profesor Wolniewicz: "Jak to, to oni lepsi a my gorsi ?" i dopóki tak będzie, nauczanie matematyki "stad" mija się z celem. Co do problemu o którym wspomniał Zordon całkowicie się zgadzam, niewiele osób dociera nawet do tej najbardziej podstawowej matematyki tak na prawdę, nie mówiąc już o niuansach tej bardziej wysublimowanej. Podsumowując moim zdaniem nauczanie matematyki ma sens tylko u tych zdolnych (przesiew w podstawówce), ambitnych czy jak kto woli pracowitych, bo nie oszukujmy się porządnym inżynierem można zostać ciężko pracując, i w najważniejszym przypadku - utalentowanych których interesuje matematyka dla matematyki.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 8 sie 2012, o 23:45 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Posty: 485
Lokalizacja: Warszawa
hmm oczywiście jest to sprawa indywidualna, ale matematyka uczy pewnego reżimu myślenia i trenuje umysł. Ja np jestem z natury dosyć roztrzepany ( czego np dałem dzisiaj wybitny popis w jednym z postów ) kiedyś byłem bardziej. To że zajmuję się matematyką codziennie ( chociażby z racji studiowania fizyki ) pozwala mi bardziej ogarnąć moje niechciane cechy, np pozwala mi pracować nad koncentracją itp. Kiedyś notorycznie myliłem się w rachunkach bo ciężko było mi się skupic, a takie akcje jak dzisiaj z liczeniem wyznacznikami czegoś co nie jest kwadratowe zdarzały mi się częściej :P - i nie dlatego że jestem głupi i nie wiem jak to się robi, a dlatego że zabierając się za coś moja uwaga od zadania została 3 razy skierowana na coś innego.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 sie 2012, o 10:29 
Gość Specjalny

Posty: 8603
Lokalizacja: Kraków
Funktor napisał(a):
hmm oczywiście jest to sprawa indywidualna, ale matematyka uczy pewnego reżimu myślenia i trenuje umysł.
To samo można powiedzieć o dowolnym innym przedmiocie nauczanym w szkole. W teorii wszystko jest piękne, ale w praktyce jest inaczej.
Góra
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona


 Zobacz podobne tematy
 Tytuł tematu   Autor   Odpowiedzi 
 [pytanie] jak uczyc kogos matematyki  lukasz64748  12
 Nauczanie matematyki po angielsku  Anonimus2012  2
 Strona na temat nauki matematyki - ocencie  aifam10  7
 Nauczyciel matematyki - zadanie 5  leg14  14
 Jak zostać nauczycielem matematyki?  Revius  9
 
Atom [Regulamin Forum] [Instrukcja LaTeX-a] [Poradnik] [F.A.Q.] [Reklama] [Kontakt]
Copyright (C) Karpatka.pl