szukanie zaawansowane
 [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
Mężczyzna Online
PostNapisane: 6 lut 2014, o 00:11 
Moderator
Avatar użytkownika

Posty: 3177
Lokalizacja: Warszawa
MmikiM napisał(a):
Czy jeżeli napiszę ją bardziej ludzkim językiem oznacza to, że jestem mądry? Czy może powinienem jak debil uczyć się słowo w słowo


Cały czas musisz pamiętać, że twoje "ludzkim językiem" może nie być po prostu poprawne, w treści.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 6 lut 2014, o 00:23 
Użytkownik

Posty: 69
Lokalizacja: Zielone Wzgórze
@szw1710 Teraz nauczyciele pracują, a nie uczą. Taka jest prawda w większości szkół.

AiDi napisał(a):
Cały czas musisz pamiętać, że twoje "ludzkim językiem" może nie być po prostu poprawne, w treści.


Zgadzam się :), ale jaki jest sens wymagania słowo w słowo na egzaminie tego, co zostało temu komuś pokazane?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 6 lut 2014, o 00:24 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Posty: 906
Lokalizacja: Bieszczady
Nie umiem teorii\dowodu - nauczę się go na pamięć.
Nie umiem rozwiązywać zadań - napiszę do kogoś kto oferuje korepetycje, żeby mi rozwiązywał zadania podczas egzaminu.

Niestety wiele razy dochodziły mnie słuchy o takich rzeczach.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 03:43 
Użytkownik

Posty: 270
Ciekawe jest stwierdzenie, że matematyka ogranicza kreatywność i rozwój. Właściwie może się zdarzyć, że jest prawdziwe. Zależy od uczelni i wykładowcy. Niestety zbyt często jak patrzę, z jakim podejściem nauczycieli/wykładowców matematyki ludzie się spotykają, to trochę przestaje mnie dziwić ich niechęć do tego przedmiotu. Ale to w sumie tyczy się wszystkiego.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 10:02 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 18427
Lokalizacja: Cieszyn
Pisałem już w tym wątku: można wyjść ponad ten marazm. Miałem słabego nauczyciela matematyki (przez jeden rok, ale taki, gdy dokonywano wyborów życiowych) - był praktycznie do niczego. A i tak zainteresowałem się wtedy matematyką, skończyłem studia a tytuły mam teraz dłuższe jak nazwisko :) Więc wszystko zależy bardziej od ucznia jego motywacji niż od nauczyciela. To jest jakiś stan zastany i tego się nie zmieni. Nauczyciel jest jaki jest i jeśli nie zmienisz szkoły, będzie jaki będzie. To TY WPŁYWASZ NA SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 12:04 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 12727
Lokalizacja: Kraków
MadJack napisał(a):
Ciekawe jest stwierdzenie, że matematyka ogranicza kreatywność i rozwój. Właściwie może się zdarzyć, że jest prawdziwe. Zależy od uczelni i wykładowcy. Niestety zbyt często jak patrzę, z jakim podejściem nauczycieli/wykładowców matematyki ludzie się spotykają, to trochę przestaje mnie dziwić ich niechęć do tego przedmiotu. Ale to w sumie tyczy się wszystkiego.

Dlatego że wszystko musi być dla mas. Jeżeli chcesz uczyć jak największej liczby osób, to musisz zdawać sobie sprawę z tego, że spore grono z tych ludzi (studentów) ma katastrofalny poziom wiedzy. Musisz wszystko wykładać w niskim poziomie gdyż wyższy jest niedostępny dla "przeciętnego" studenta. Dlatego uczysz schematów i tych schematów głównie wymagasz. Zdarzają się kreatywni studenci, którzy próbują problem zrobić z innej strony i in to wychodzi. Ale większość będzie bazowała na schematach, bo wyższy poziom jest dla nich nieosiągalny. Dodatkowo - sporo studentów ma problemy ze schematycznymi rozumowaniami, więc trzeba się z nimi męczyć i nauczyć podstaw. Tak więc fakt, iż jest więcej studentów wpływa odwrotnie proporcjonalnie na poziom wykładów i ćwiczeń a tym samym na rozwój dla tych lepszych.
Kiedyś na UJ były 2 specjalności (jedną z nich była teoretyczna). Teraz jest 3x tyle specjalności i 4x tyle studentów.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 12:27 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 18427
Lokalizacja: Cieszyn
Na sekcji teoretycznej było nas czterech. Na nauczycielskiej jakieś 45 osób. Na zastosowaniach matematyki ok. 15. To dane od podziału na sekcje czyli po drugim roku. Tak było w latach moich studiów 1987-92. Więc te dane to około przełomu ustrojowego w 1989. Ale to czasy były :)
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 17:52 
Użytkownik

Posty: 270
szw1710, oczywiście, ja zdaję sobie sprawę, że wszystko zależy ode mnie i od mojej pracy, więc sam od siebie interesuję się matematyką. Mówię tylko, że nie zawsze jest winą ludzi ich spaczony pogląd na matematykę ;)
yorgin, stwierdzę, że studentów na matematyce jest za dużo, ale w tym sensie, że większość osób na matematyce nawet się nią za bardzo nie interesuje, więc nie wiem, czego się spodziewają. Natomiast wyodrębniania specjalizacji nie będę krytykował, ponieważ sam studiuję matematykę komputerową, która bardzo mi odpowiada. Jedyny minus tego kierunku jest taki, że tylko parę osób poszło na niego z własnej woli (np. ja), a reszta jest na nim przez niski próg. W końcu ludzi nie za bardzo zachęca fakt, że będą studiować informatykę i matematykę jednocześnie (niestety matematyka jest w mojej opinii za bardzo obcięta, byłaby robiona w wystarczającym zakresie, jeśli rzuciliby nas na algebrę z matematyką, a nie z informatyką, ale cóż; trochę moja wina, że nie wybadałem tematu wcześniej i się nie przepisałem na algebrę matematyki).
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 lut 2014, o 18:21 
Gość Specjalny
Avatar użytkownika

Posty: 18427
Lokalizacja: Cieszyn
MadJack napisał(a):
...studentów na matematyce jest za dużo, ale w tym sensie, że większość osób na matematyce nawet się nią za bardzo nie interesuje...

Masz 100% racji. Tak też było w czasie moich studiów. Większość ludzi wylądowała w szkole. Więc studia matematyczne można było nazwać wylęgarnią belfrów. Te dziewczyny o niczym nie miały pojęcia. Pisanie pracy magisterskiej ograniczało się do nieudolnych prób tłumaczenia niezrozumiałej literatury. I jak już "przetłumaczyły", zaczęło im się wydawać, że złapały Pana Boga za nogi i prace mają napisane. Tymczasem ich wiedza była bliska zeru. Wiem coś o tym, bo sam się do tego przyczyniałem. One ładne były :) Będąc na IV roku byłem współtwórcą ok. połowy tych dziewczyńskich prac. Przecież ktoś musiał im to wytłumaczyć.

Zawsze byłem zdania, że nauczycielowi szkolnemu wystarczą pierwsze powiedzmy dwa lata studiów (analiza, algebra itp.) i porządny kurs dydaktyki. Topologii to te dziewczyny za grosz nie rozumiały. Także analizy funkcjonalnej i innych zaawansowanych przedmiotów. A po studiach nigdy do nich nie wracały. Wszystko odeszło w sferę niepamięci.

W tym sensie ja, pracownik uczelni technicznej i matematyk nie uczący etatowo na matematyce, wdzięczny jestem Forum za to, że dzięki niemu mogę pozostawać na bieżąco z matematyką na poziomie uniwersyteckim. Oczywiście w sferze pracy naukowej i swojej działki wybiegam daleko do przodu. Ale myślę tu o wykształceniu ogólnomatematycznym - o czymś - co zwie się kulturą matematyczną.
Góra
Kobieta Offline
PostNapisane: 10 lut 2014, o 09:53 

Posty: 0
Lokalizacja: Lokalizacja
Tak jest na większości kierunków. Ludzie nie wybierają kierunków, które ich interesują, tylko takie, po których podobno jest praca. Potem męczą się na uczelni jakimś cudem przelatując przez sesję, by po studiach przekonać się, że tej pracy jednak nie ma, bo trafili do niej prawdziwi pasjonaci. Smutne.
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 10 lut 2014, o 10:51 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Posty: 3506
Lokalizacja: PWr ocław
Spacerka napisał(a):
Tak jest na większości kierunków. Ludzie nie wybierają kierunków, które ich interesują, tylko takie, po których podobno jest praca. Potem męczą się na uczelni jakimś cudem przelatując przez sesję, by po studiach przekonać się, że tej pracy jednak nie ma, bo trafili do niej prawdziwi pasjonaci. Smutne.

Ile masz lat?

AiDi napisał(a):
Poza tym - z własnego doświadczenia wiem, że jeśli coś naprawdę rozumiesz, to nie masz większego problemu z odtworzeniem np. definicji, albo tezy jakiegoś twierdzenia (gorzej z założeniami, bo nie zawsze są oczywiste).

Autorze tematu, to jest najlepsza odpowiedź so far na twoje pytanie, sama prawda. W liceum nie starałem się zrozumieć tych rzeczy, dopiero na studiach zacząłem, bo mój nauczyciel troszkę tego wymagał. Wymagał, tzn. można było nauczyć się na pamięć twierdzeń, ale zauważyłem, że lepiej dla mnie będzie, jeśli to zrozumiem, albo przynajmniej postaram się.
Góra
Kobieta Offline
PostNapisane: 29 lip 2014, o 12:42 
Użytkownik

Posty: 1
Lokalizacja: Toruń
owieczny prblem wszystkich ludzi - no niestety zycie nie jest łatwe i jakos wszyscy się zmagali z matematyką tak więc i my musimy. poza tym może Tobie w przyszłości się nie przyda ale pomysl o wielu inzynierach. którzy robia projwkty opierając się na wyliczeniach. gdyby nie ich praca - nie byłoby wielu rzeczy, które mamy teraz. więc może nie narzekać aż tyle na swój biedny los
Góra
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


 Zobacz podobne tematy
 Tytuł tematu   Autor   Odpowiedzi 
 Egzamin z matematyki - zadanie 3  dumek93  1
 egzamin z matematyki  LySy007  1
 Egzamin z matematyki - zadanie 2  argv  1
 Egzamin z matematyki - zadanie 5  Szumcyfykyste  2
 Egzamin aktuarialny - zadanie 2  robertm19  6
 
Atom [Regulamin Forum] [Instrukcja LaTeX-a] [Poradnik] [F.A.Q.] [Reklama] [Kontakt]
Copyright (C) Karpatka.pl