szukanie zaawansowane
 [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 16:08 
Użytkownik

Posty: 6
Lokalizacja: Pomorskie
Jako, że jestem tu nowy to skorzystam z okazji - Cześć wszystkim ;)

Jestem w drugiej klasie liceum na biol-chemie i mam dość spory problem z matematyką, bo wolałbym nie podchodzić do poprawki w sierpniu xd Sytuacja jest taka, że muszę napisać kolejny sprawdzian na 3 albo 4 (zależy od tego czy uda mi się wywalczyć kolejny raz dwóje) i nie wiem jak mam się za to zabrać. Z poprzedniego sprawdzianu z planimetrii mam na razie jedynkę a uczyłem się bez przerwy przez tydzień robiąc te ponad 200 zadań i nic z tego nie miałem, i szczerze mówiąc powoli mam dość tego przedmiotu. Mój nauczyciel jest na prawdę bardzo w porządku jako człowiek, ale nauczycielem jest beznadziejnym, bo mimo, że nie mamy rozszerzenia z matmy, to na poprzednich sprawdzianach dawał nam zadania których nawet w naszych podręcznikach nie było xd Pierwszy raz mi się taka sytuacja zdarzyła, w podstawówce i gimnazjum matematyka była przyjemnością, oceny też reprezentowały sobą jakiś poziom a teraz to jest tragedia. (Nie możemy żadnych ocen poprawiać)

Ja się chcę z owej królowej nauk tylko prześlizgnąć i już nigdy jej na poważnie nie dotknąć, dla dobra swojego i ludzkości. Nie potrzebuje jej do wyniku na studia, potrzebuje chemii, którą zdaję na tyle, żeby się dostać tam gdzie chcę iść. Ale w takim tempie to będę kiblować jeden rok przez jeden przedmiot który nie jest mi nawet potrzebny xd

I właśnie dlatego chciałbym się was zapytać - Mam przerabiać cały czas dużą ilość zadań czy jest może jakaś inna metoda, prostsza i mniej czasochłonna na zdanie tej drugiej klasy. Bo robienie tysiąca zadań żeby zdać no nie jest najprzyjemniejsze ale jeżeli będę musiał to zrobić to zrobię, tylko czasami mam problem żeby w ogóle do odpowiedzi dojść pomimo starań. Po prostu mam blokadę i tyle, nie mogę dojść do rozwiązania dopóki go nie zobaczę na własne oczy.

Dzięki z góry za odpowiedź :)
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 16:43 
Użytkownik

Posty: 1471
Lokalizacja: Trójmiasto
Z podejściem "matma jest mi niepotrzebna w życiu" lepiej olej szkołę i idź do pracy, w końcu ktoś musi nam inteligentnym sprzedawać frytki. Myślisz, że na chemii nie będziesz miał matmy?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 16:49 
Administrator

Posty: 20616
Lokalizacja: Wrocław
Jeśli zrobienie 200 zadań polegało na tym, że przeczytałeś 200 rozwiązań, to istotnie nie ma to większego sensu. Musisz choć trochę rozumieć, co robisz. Jak sam nie jesteś w stanie zrozumieć, to znajdź kogoś, kto Ci to wytłumaczy (np. korepetytor). Ale wtedy musisz zapomnieć o "blokadzie", bo jak podejdziesz do tego na zasadzie "ja i tak tego nie zrozumiem", to żaden korepetytor nie pomoże.

JK
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 17:39 
Użytkownik

Posty: 6
Lokalizacja: Pomorskie
Gouranga napisał(a):
Z podejściem "matma jest mi niepotrzebna w życiu" lepiej olej szkołę i idź do pracy, w końcu ktoś musi nam inteligentnym sprzedawać frytki. Myślisz, że na chemii nie będziesz miał matmy?


Na chemii mam matmę, ale to jest zupełnie inny poziom. Daj mi jakiekolwiek zadanie z chemii do policzenia i ci je policzę, akurat z tym problemu nie mam bo robiąc tysiące zadań z Witowskiego zakuwa się schemat i każde zadanie na chemii jest schematyczne, przewidywalne. Jak zrobiłeś 10 zadań np. z molami to zrobiłeś praktycznie je wszystkie. Z matematyką nie można czegoś takiego zrobić, nie do każdego zadania można użyć wzorów, niektóre wymagają wyższego poziomu myślenia na który ja nie potrafię wejść. Kreatywne myślenie i owszem, potrafię sobie wyobrażać, całkiem nieźle piszę jakieś pierdoły, ale nie potrafię zastosować tego do matematyki. Tyle i aż tyle. I nie, nie chcę iść na chemię jako kierunek studiów ale nie o tym jest ten temat. I jeżeli uważasz, że sama mistrzowska znajomość matematyki czyni cię lepszym, to okej, w takim razie, kończę z tobą dyskusję bo ona nie miałaby sensu. eot.

Jan Kraszewski napisał(a):
Jeśli zrobienie 200 zadań polegało na tym, że przeczytałeś 200 rozwiązań, to istotnie nie ma to większego sensu. Musisz choć trochę rozumieć, co robisz. Jak sam nie jesteś w stanie zrozumieć, to znajdź kogoś, kto Ci to wytłumaczy (np. korepetytor). Ale wtedy musisz zapomnieć o "blokadzie", bo jak podejdziesz do tego na zasadzie "ja i tak tego nie zrozumiem", to żaden korepetytor nie pomoże.


Chodzę na korepetycje i rozumiem zadania które mi korepetytor wytłumaczył. Tylko problem pojawia się wtedy kiedy nie dostaję takich samych zadań jakie mi tłumaczy, a dostaję coś zupełnie nowego z czym spotykam się tak na prawdę na sprawdzianie. Nie wiem ile musiałby mi ten korepetytor poświęcić czasu, żeby przerobić wszystkie możliwości każdego zadania np. z planimetrii ale on uważa, z czym się zgadzam, spróbować wstrzelić się w zadania na sprawdzianie a tego czego się nie udało przerobić to zrobić. No i tak robiłem. Ale za każdym razem dostawałem np. to samo zadanie ale inaczej napisane, inaczej zrobione, z innymi danymi i wtedy nic nie zrobię. Dojdę do pewnego momentu i blokada. Ja myślę schematami, wzorcami i ciężko jest mi spojrzeć na to zadanie pod kątem jak je zrobić, jeżeli pierwszy raz je widzę. Nie potrafię otworzyć swojego umysłu na nowe rozwiązanie danego zadania. I nie wiem jak mogę to zrobić. Jeżeli ktoś ma jakiś sposób to chętnie go wysłucham. Chcę zrozumieć tą całą matematykę ale jakoś nie potrafię, co prowadzi do frustracji xd
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 17:57 
Administrator

Posty: 20616
Lokalizacja: Wrocław
Sirvius napisał(a):
Na chemii mam matmę, ale to jest zupełnie inny poziom. Daj mi jakiekolwiek zadanie z chemii do policzenia i ci je policzę,

Matematyka na I roku chemii to głównie Analiza matematyczna 1 (od ciągów do równań różniczkowych) + elementy algebry liniowej (macierze)? Ale jak nie chcesz iść na chemię, to może Cię to ominie.

Sirvius napisał(a):
Chodzę na korepetycje i rozumiem zadania które mi korepetytor wytłumaczył. Tylko problem pojawia się wtedy kiedy nie dostaję takich samych zadań jakie mi tłumaczy, a dostaję coś zupełnie nowego z czym spotykam się tak na prawdę na sprawdzianie. Nie wiem ile musiałby mi ten korepetytor poświęcić czasu, żeby przerobić wszystkie możliwości każdego zadania np. z planimetrii ale on uważa, z czym się zgadzam, spróbować wstrzelić się w zadania na sprawdzianie a tego czego się nie udało przerobić to zrobić. No i tak robiłem. Ale za każdym razem dostawałem np. to samo zadanie ale inaczej napisane, inaczej zrobione, z innymi danymi i wtedy nic nie zrobię. Dojdę do pewnego momentu i blokada. Ja myślę schematami, wzorcami i ciężko jest mi spojrzeć na to zadanie pod kątem jak je zrobić, jeżeli pierwszy raz je widzę. Nie potrafię otworzyć swojego umysłu na nowe rozwiązanie danego zadania. I nie wiem jak mogę to zrobić. Jeżeli ktoś ma jakiś sposób to chętnie go wysłucham. Chcę zrozumieć tą całą matematykę ale jakoś nie potrafię, co prowadzi do frustracji xd

No cóż, nie będę oceniał twojego korepetytora, ale to wg mnie marna metoda. Jeżeli przerabianie zadań polega na tym, że on Ci je rozwiązuje, to ma to podobny sens, jak przeczytanie 200 rozwiązań. Nie zrozumiesz matematyki w ten sposób. Próbowałeś kiedyś samodzielnie rozwiązać nieznane sobie zadanie, np. pod okiem korepetytora, ale w ten sposób, że daje ci on co najwyżej delikatne wskazówki, a Ty musisz sam jakoś połączyć je w rozwiązanie? Bo jak nie zaczniesz sam rozwiązywać zadań, to zawsze będzie to wyglądało tak samo: dopasuję schemat czy nie dopasuję? A Twój nauczyciel zwalcza takie podejście (co jest racjonalnym działaniem), modyfikując lekko zadania - tak najprościej sprawdzić, czy uczeń rozumie, o co chodzi, czy tylko dopasowuje schematy.

JK
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 18:06 
Użytkownik

Posty: 6
Lokalizacja: Pomorskie
Jan Kraszewski napisał(a):
Próbowałeś kiedyś samodzielnie rozwiązać nieznane sobie zadanie, np. pod okiem korepetytora, ale w ten sposób, że daje ci on co najwyżej delikatne wskazówki, a Ty musisz sam jakoś połączyć je w rozwiązanie? Bo jak nie zaczniesz sam rozwiązywać zadań, to zawsze będzie to wyglądało tak samo: dopasuję schemat czy nie dopasuję? A Twój nauczyciel zwalcza takie podejście (co jest racjonalnym działaniem), modyfikując lekko zadania - tak najprościej sprawdzić, czy uczeń rozumie, o co chodzi, czy tylko dopasowuje schematy.

JK


Dzięki wielkie!

Nie, nigdy mi się to nie zdarzyło. Zawsze było tak, że przychodzę, mówię co przerabiamy i lecimy z zadaniami i jak zrobi to się pyta czy rozumiem (No i jak mam rozwiązanie przed oczami to rozumiem + rozumiem cały proces myślenia ale do tego konkretnego zadania/schematu) i lecimy dalej. Przed sprawdzianem powtórka z najbardziej prawdopodobnych zadań i tak to wygląda. Może dwa razy robiłem w taki sposób jak mówisz zadania z ciągów, które poszły mi całkiem nieźle, ale to akurat pewnie przez to, że ciężko jest zróżnicować zadania w tym dziale.

Czyli skoro już wiem co robię źle, to jak mogę to naprawić? Zacząć od podstaw, najłatwiejszych zadań i iść do góry z ich trudnością? I jeżeli trafię na blokadę to pominąć zadanie i wrócić do niego po kolejnych paru zadaniach?
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 18:14 
Administrator

Posty: 20616
Lokalizacja: Wrocław
Próbuj zrozumieć co robisz i dlaczego, ale właśnie robiąc to samemu. Łatwo jest powiedzieć patrząc na rozwiązanie, że je rozumiesz, ale to często oszukiwanie samego siebie, bo za tydzień wyleci Ci to z głowy.

Rób zadania, niekoniecznie dużo, ale dokładnie i nie na zasadzie dopasowywania schematu, tylko właśnie rozumienia. Jak nie rozumiesz, to nie wstydź się tego, tylko pytaj (np. na forum) aż zrozumiesz (najlepszym testem na to, czy się rozumie jest próba wytłumaczenia tego komuś innemu...).

Planimetria jest nawiasem mówiąc dlatego trudna, że jest raczej aschematyczna. Tam nie masz schematów, tylko narzędzia (twierdzenia) i musisz sam wpaść na to, które z nich i w jakiej kolejności użyć.

JK
Góra
Mężczyzna Offline
PostNapisane: 9 maja 2017, o 18:37 
Użytkownik

Posty: 6
Lokalizacja: Pomorskie
Jan Kraszewski napisał(a):
Próbuj zrozumieć co robisz i dlaczego, ale właśnie robiąc to samemu. Łatwo jest powiedzieć patrząc na rozwiązanie, że je rozumiesz, ale to często oszukiwanie samego siebie, bo za tydzień wyleci Ci to z głowy.

Rób zadania, niekoniecznie dużo, ale dokładnie i nie na zasadzie dopasowywania schematu, tylko właśnie rozumienia. Jak nie rozumiesz, to nie wstydź się tego, tylko pytaj (np. na forum) aż zrozumiesz (najlepszym testem na to, czy się rozumie jest próba wytłumaczenia tego komuś innemu...).

Planimetria jest nawiasem mówiąc dlatego trudna, że jest raczej aschematyczna. Tam nie masz schematów, tylko narzędzia (twierdzenia) i musisz sam wpaść na to, które z nich i w jakiej kolejności użyć.

JK


Dobra, dzięki, już wiem co robić :) Jak ktoś będzie miał jeszcze jakiś pomysł to może napisać ale temat już chyba do zamknięcia.
Góra
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 


 Zobacz podobne tematy
 Tytuł tematu   Autor   Odpowiedzi 
 książka do matematyki dla gimnazjalisty  socket  1
 Przerobienie materiału z matematyki od nowa  ratasz  2
 Akademia Ciekawej Matematyki  mathia  0
 Indywidualny tok nauki z matematyki.  MagdaW  6
 Chcę wrócić do matematyki  sejtan  3
 
Atom [Regulamin Forum] [Instrukcja LaTeX-a] [Poradnik] [F.A.Q.] [Reklama] [Kontakt]
Copyright (C) Karpatka.pl